Pin it
Ten deser widziałam ostatnio na każdym drugim talerzu w mediach społecznościowych i rozumiem dlaczego. Kremowa ricotta, chrupiące złote nitki ciasta kataifi, słodko-kwaśne pestki granatu i pistacje. Całość bez pieczenia ciasta, bez miksera do ubijania białek, bez czekania na stężenie kremu.
To przepis dla kogoś, kto ma gości za pół godziny i chce zrobić wrażenie bez stania przy piekarniku. Jedyny ogień, jaki tu potrzebny, to patelnia do podsmażenia kataifi.
Sekret leży w kontraście. Zimna, gładka ricotta pod ciepłym, chrupiącym ciastem, które traci swoją chrupkość po kilkunastu minutach, więc składamy to na talerzu dosłownie przed podaniem.
Z czego składa się ten deser
Postaw na dobrą, gęstą ricottę z woreczka, nie tę najtańszą i najbardziej wodnistą z wiaderka. Kataifi znajdziesz w sklepach z kuchnią bliskowschodnią lub grecką, zwykle w zamrażarce.
- Ricotta. Baza całego deseru. Wybierz gęstą, dobrze odsączoną, bo wodnista ricotta rozleje się na talerzu.
- Miód. Słodzi krem i trafia też na wierch na końcu. Wybierz płynny, łatwy do skropienia.
- Ekstrakt wanilii. Dodaje głębi bez przesładzania kremu.
- Skórka z cytryny. Przełamuje słodycz świeżością i cytrusowym aromatem.
- Masło. W nim podsmażamy kataifi na złoty kolor i chrupkość.
- Ciasto kataifi. Nitki ciasta fylo, które po podsmażeniu robią się chrupiące jak wafel.
- Cukier. Odpowiada za lekką karmelizację nitek kataifi pod koniec smażenia.
- Granat. Daje sok, kolor i orzeźwiającą kwaskowatość w każdym kęsie.
- Pistacje. Chrupiąca, lekko słona nuta, która łączy wszystkie smaki.
- Mięta. Świeży akcent na końcu, który odcina od słodyczy.
- Płatki soli morskiej. Odrobina soli na końcu wyostrza smak całego deseru.
Jak złożyć ten deser krok po kroku
- Ubij ricottę na krem. W misce zmiksuj ricottę z miodem, ekstraktem wanilii, skórką z cytryny i szczyptą soli, aż masa będzie gładka i puszysta, około 2 minut mikserem lub energicznie trzepaczką. Przełóż do lodówki, jeśli nie podajesz od razu.
- Obierz granat. Przekrój granat na pół i obieraj pestki w misce z wodą, trzymając kawałki pod powierzchnią. Pestki opadną na dno, a białe błonki wypłyną na wierch, dzięki czemu łatwo je oddzielisz. Odcedź i osusz pestki na papierowym ręczniku.
- Podpraż kataifi. Rozdrobnione ciasto kataifi rozłóż na desce i porwij na krótsze pasma. Roztop masło na patelni na średnim ogniu, dodaj kataifi i smaż, często mieszając, 6-8 minut, aż nitki zrobią się złote i chrupiące. W ostatnich 2 minutach dosyp cukier, żeby lekko skarmelizować nitki. Zdejmij z ognia.
- Rozprowadź krem na talerzu. Przełóż ubitą ricottę na dużą płaską paterę lub talerz i rozprowadź łyżką, robiąc delikatne zagłębienie na środku.
- Udekoruj deser. Na kremie ułóż jeszcze ciepłe kataifi, posyp pestkami granatu i posiekanymi pistacjami.
- Dopraw i podaj od razu. Skrop całość dodatkowym miodem, posyp skórką z cytryny, listkami mięty i płatkami soli. Podawaj natychmiast, dopóki kataifi jest chrupiące.
Sekret chrupiącego kataifi
Ciasto kataifi to te same nitki fylo co w baklawie, tylko pokrojone na włoski. Suche, chłonie masło szybko i przypala się jeszcze szybciej, więc nie odchodź od patelni. Rozgrzej masło na średnim ogniu, dodaj kataifi i mieszaj praktycznie bez przerwy. Kolor zmienia się z jasnosłomkowego na złoty w ciągu kilku sekund, a z złotego na spalony jeszcze szybciej. Jeśli masz dużą ilość ciasta, rozważ podzielenie go na dwie partie, żeby smażyło się równo, a nie w jednej grubej warstwie. Cukier dosypany na końcu karmelizuje się od ciepła patelni i tworzy drobne, chrupiące grudki, które dodają deserowi tekstury. Gdy nitki są gotowe, przełóż je od razu na talerz z papierowym ręcznikiem, żeby odsączyć nadmiar masła.
Bezpieczne obieranie granatu
Granat bywa postrachem kuchni, bo sok z pestek plami wszystko wokół. Najprostszy sposób to obieranie pod wodą. Przekrój owoc na pół, a potem obieraj poszczególne komory w misce wypełnionej wodą, trzymając kawałki pod powierzchnią. Pestki, ciężkie i zbite, opadają na dno, a lekkie białe błonki wypływają na wierch, więc rozdzielanie zajmuje dosłownie chwilę. Metodę tę opisuje Utah State University Extension, która zaleca też przechowywanie wyłuskanych pestek w lodówce i zjedzenie ich w ciągu najwyżej kilku dni. Jeśli granat jest dojrzały, pestki odchodzą od błonki praktycznie bez wysiłku. Po odcedzeniu osusz je papierowym ręcznikiem, bo nadmiar wody rozcieńczy miód i rozmoczy chrupiące kataifi.
Czym zamienić pistacje i miód
Pistacje dają temu deserowi charakterystyczny zielony kolor i lekko słony posmak, ale płatki migdałów albo posiekane orzechy laskowe też się sprawdzą, choć smak będzie łagodniejszy. Jeśli nie masz miodu, syrop klonowy działa podobnie, choć jest trochę bardziej płynny, więc skrop nim na samym końcu. Osoby, które wolą mniej słodki deser, mogą pominąć miód w kremie i skropić nim tylko wierch na talerzu. Ricottę da się zastąpić gęstym jogurtem greckim dla lżejszej wersji, choć krem będzie bardziej kwaśny niż kremowy. Zamiast świeżego granatu można też użyć gotowych, mrożonych pestek, rozmrożonych i dobrze odsączonych na papierowym ręczniku, żeby nie rozwodniły kremu.
Jak długo to postoi na stole
Ricotta to świeży, miękki ser, a takie sery wymagają ostrożności przy temperaturze pokojowej. Zgodnie z wytycznymi na foodsafety.gov, miękkie sery i inne łatwo psujące się produkty nie powinny stać w temperaturze powyżej 4°C dłużej niż dwie godziny. W praktyce znaczy to, że ten deser najlepiej składać na talerzu tuż przed podaniem, a resztki, jeśli zostaną, chować do lodówki od razu po posiłku. Sam krem z ricotty, bez kataifi, przetrwa w zamkniętym pojemniku w lodówce kilka dni, ale smak i tekstura są najlepsze w dniu przygotowania. Kataifi nie znosi lodówki, bo wilgoć zmienia je z chrupiącego w gumiaste, więc nie łącz go z kremem, jeśli planujesz coś odłożyć na później.
Z czym podawać ten deser
Ten deser broni się sam, ale dobrze komponuje się z mocną czarną kawą albo herbatą z kardamonem, które przełamują słodycz miodu. Jako zakończenie bliskowschodniego czy greckiego obiadu pasuje równie dobrze, co po prostu jako deser na spotkanie z gośćmi, bo składa się właściwie w kilka minut przy stole. Można go podawać na jednej dużej paterze do wspólnego nabierania łyżką albo rozłożyć od razu na mniejsze talerzyki, jeśli wolisz porcje gotowe do podania. Kawałek świeżej pity albo chrupiące herbatniki maślane dobrze sprawdzą się jako dodatek do nabierania kremu, zwłaszcza gdy podajesz to jako deser do wspólnego skubania, a nie w porcjach.
Najczęściej zadawane pytania
- Czym jest ciasto kataifi i gdzie je kupić?
Kataifi to cienkie nitki ciasta fylo, znane też z baklawy. Znajdziesz je zamrożone w delikatesach bliskowschodnich, greckich albo tureckich, czasem też w większych supermarketach w dziale z produktami mrożonymi. Przed użyciem wystarczy je rozmrozić w lodówce i rozdrobnić rękami na krótsze pasma.
- Czy mogę przygotować ten deser wcześniej?
Krem z ricotty możesz ubić nawet dzień wcześniej i trzymać w lodówce w zamkniętym pojemniku. Kataifi smaż tuż przed podaniem, bo traci chrupkość po kontakcie z wilgotnym kremem. Granat obierz maksymalnie kilka godzin wcześniej i trzymaj osączone pestki w lodówce.
- Czym zastąpić pistacje w tym przepisie?
Płatki migdałów albo posiekane orzechy laskowe dobrze zastąpią pistacje, choć stracisz charakterystyczny zielony kolor. Orzechy pecan też się sprawdzą, jeśli lubisz wyraźniejszy, maślany smak.
- Jak rozpoznać dobry, dojrzały granat?
Dojrzały granat jest ciężki jak na swój rozmiar, a skórka ma lekko kanciasty, napięty wygląd, bez wilgotnych plam czy pleśni. Po przekrojeniu pestki powinny odchodzić od białych błonek praktycznie samodzielnie.
- Czy ten deser można zrobić bez laktozy?
Tak, jeśli zastąpisz ricottę i masło ich odpowiednikami bez laktozy, dostępnymi w większości supermarketów. Smak i tekstura pozostają bardzo zbliżone do oryginału, choć krem może być odrobinę mniej gęsty.
- Jak najlepiej podać ten deser?
Najlepiej na jednej dużej paterze, od razu po złożeniu, gdy kataifi jest jeszcze ciepłe i chrupiące. Dobrze komponuje się z mocną kawą, herbatą z kardamonem albo kawałkiem świeżej pity do nabierania.
- Co zrobić, jeśli kataifi mi się przypali na patelni?
Przypalone, ciemnobrązowe nitki lepiej wyrzucić i zacząć partię jeszcze raz na mniejszym ogniu, bo spalone kataifi ma gorzki posmak, który przebije cały deser. Kluczem jest stałe mieszanie i pilnowanie koloru, nie czasu.